|
10.05.2010. |
Cześć! Dzisiaj skończyłem 3 latka. Już wiem, że jestem solenizantem. Tak w ogóle, to wiem i umiem już znacznie więcej. Dorośli często się dziwią i mówią mi, że wiem bardzo dużo, ale chyba muszą sami niewiele wiedzieć, bo ja to bym się tylko pytał i pytał, bo tyle jest ciekawych rzeczy. Na przykład, dlaczego asteroida trafiła w Ziemię i przez to wyginęły dinozaury? Albo co zrobią astronauci, jak naukowcy odkryją, że ta asteroida uderzy w Ziemię? Ja już to wiem! A wy? Ale najlepiej to lubię pociągi i zwierzaki. O nich to na prawdę wiem dużo. Właśnie pociągi jeżdżą po torach! Uwielbiam patrzeć na SKM-kę albo pociągi: intercity, dalekobieżne i bieżne. I towarowe! Znam do połowy na pamięć wiersz o lokomotywie, potem już mi mój Brat Kacperek pomaga. I lubię oglądać bajki z Tomkiem, podśpiewuję z nim piosenki. I Chuggingtony też lubię i Ciufcię Pe El. A jak czasami rozłożymy tory z Kacperkiem i Tatą, to one pół domu zajmują! I mamy nawet przejazdy, piętrowe mosty i takie zjeżdżalnie, z których się robi hop-siup i się skacze! No i lubię bardzo mojego Bolka, to mój piesek. Bolek jest milutki. I Kotka też. I Mruczusia, i Foczkę. Z nimi to się nie rozstaję i śpię z nimi. A jak już do mojej menażerii (tak mówią śmiejąc się Rodzice) doszła Foczka, to Kacperek, który miał tylko swojego Anioła Stróża poznosił tyle pluszaków, że teraz nie ma prawie miejsca na poduszce na głowę! Ale moje zwierzaki są bardziej milutkie! Kocham mojego Bolka. I Mamusię i Tatę i Kacperka też! A Mamusia to jest taka milutka jak Bolek. Jak zacząłem mówić, to Kacperek od razu stał się dla mnie milszy. Pewnie wcześniej nie zawsze wiedział, o co mi chodzi. Ale teraz, to się świetnie razem bawimy i rozumiemy. Wymyślamy różne historie. Często na przykład jeździmy do pożarów. Do akcji używamy wtedy wszystkie nasze wozy i karetki, no i inne samochody. Jak wszystkie zajadą na pożar, to jest ich bardzo dużo. Często włazimy pod biurko Taty i mamy tam dom, albo się chowamy przed wilkiem albo jakimś potworem. A jak Mama albo Tata rozłożą nam namiot w domu, to mamy wtedy DOM! Znosimy tam wszystkie skarby wtedy. Ganiamy się też ciągle wokół słupa albo bawimy w chowanego. Wtedy liczę do dwudziestu, chociaż umiem już liczyć do 30, ale po angielsku to już tylko do 10. Kacperek umie więcej, ale on jest starszy i ma 4 i pół roku. On już czyta sam bajki i napisy. A ja to tylko prawie wszystkie literki znam, ale tylko te duże. A jak się Tata zdziwił, jak mu na jego telefonie, co ma taką klawiaturkę wysuwaną jak od komputerka napisałem wszystkie litery, które mi podyktował! A czego się spodziewał, ze jak się pytam, jaka to literka, to ze co, że nie zapamiętam? Ci dorośli to mają chyba słabą pamięć. Tak w ogóle, to chodzę już do przedszkola. Do Biedronek, ale nie długo, od lutego. Kacperek też chodził do Biedronek ale teraz jest już Smerfem. I Smerfy z Biedronkami się często bawią, a na podwórku, to z Kacperkiem się przeważnie razem bawimy. Lubię tam chodzić, są fajne Panie i moi Rodzice się czasami śmieją, że je pozakochiwałem w sobie od razu. Pozakochiwać? Co to znaczy "po zakochiwać"? Bo mnie lubią. Uśmiecham się i się nie boję rozmawiać. I jestem miły. To takie proste przecież. Ale teraz to już się późno zrobiło i muszę już iść spać. To resztę opowiem Wam później, no bo jak mnie tutaj rok nie było (jej to już rok?) i mogę już powiedzieć wszystko, co chcę powiedzieć, to Wam opowiem. Właśnie, ale już nie dzisiaj. To do zobaczenia wkrótce. No i dziękuję Wam, że do mnie zajrzeliście i że mi kibicowaliście, jak byłem mały. Pa!
|
|
|
10.05.2010. |
|
Cześć! Od dzisiaj mam 4 lata. Jestem już duży, chociaż nie tak duży, jak mój brat, Kacperek. Ale jak będę miał tyle lat, co on, to będę większy! Pewnie jesteście ciekawi, co u mni słychać? Powiem Wam po cichu, tak, żeby nikt nie słyszał. DUUŻO.
Chodzę do nowego przedszkola. Takiego fajnego. Do Królików. Mam swoją drużynę, z którą się kumplujemy. Przyjdą dzisiaj na moją imprezę urodzinową. Panie i dzieciaki są tutaj bardzo miłe. Chociaż nie wszystkie rozumieją, co do nich mówimy, bo są nie stąd, a z Anglii i trzeba do nich mówić po angielsku. Takie duże, a nie mogą się nauczyć po polsku! A Miss Iwonka to wyjechała nawet do Islandii. Tam są wulkany, i gejzery i jest zimno. I obok mamy taką wieeelką halę, Ergo Arenę. Nawet tam byliśmy na koncercie. A teraz to rozkopali nam podwórko i drogi wokół, Tata mówi, że zjazd do obwodnicy budują, ale po co grzebią w naszej piaskownicy? Chyba im piasku nie zabrakło? W przedszkolu mamy też tańce, uczę się walca angielskiego, samby, czaczy (tak śmiesznie się ją pisze: cha-cha) i polki. A Kacperek, to nawet już był na konkursie tańca i przyniósł medal. Ale Królików jeszcze nie wzięli na konkurs. Za rok będę. Ostatnio to najbardziej lubię grać w karty, w małego dżentelmena. To super zabawa. Ciągle namawiam Kacpra albo rodziców, żeby zagrali ze mną. Świetnie układam puzzle i tak to lubię, że mogę to układać jedno po drugim. Buduję też z małych klocków Lego. Mam taką fajową terenówkę z łodzią, a kierowca jest też nurkiem i ma akwalung, i maskę. A ostatnio to dostałem też Creatora, nie takiego ze smokiem, robotem i wężem, jaki ma Kacperek, dużego, ale za to sam składałem mojego. A na tym zdjęciu to jestem na łyżwach. Na prawdziwym lodowisku w Hali Olivia. I tam grają w hokeja. Te łyżwy to są fajne, tylko każda jeździ w inną stronę i ciężko za nimi nadążyć. Po czym jak kaczka Katastrofa robi się BĘC, tylko że lód jest twardszy od śniegu. Pływam też świetnie na makaronie. SAM!
Tutaj jestem ja z moim dziełem na warsztatach "Zostań małym designerem". Zrobiłem dwa krany, ten z lewej, to tulipan czołgisty.
c.d.n. A teraz idę dmuchać balony na moją imprezę. Pa!
|
|
|
11.05.2009. |
|
Dziś są moje URODZINY. Skończyłem 2 latka. Mama mówi, że jestem solenizantem. Od rana dostaję prezenty i dzieją się rzeczy SPECJALNIE dla mnie. Nawet Kacperek jest miły. Nie jestem przyzwyczajony, że mój brat mi ustępuje, więc czuję się trochę niepewnie, ale podoba mi się. To jest mój tort, a dwie świeczki wiezie pociąg. Uwielbiam pociągi.
Dzisiaj w naszym ulubionym Jakubku dziecięca Msza Św. była odprawiana za mnie. Wszyscy się modlili za mnie i moją Rodzinkę. Mama mówi, że to ważne, chociaż dla mnie najważniejsze było to, że stałem na podium przy mikrofonie!! Tak jak Kacper. I tańczyłem, i pokazywałem, i klaskałem w czasie piosenek. A mama z tatą to chyba się cieszyli jeszcze bardziej niż ja. Na koniec dostaliśmy od księdza obrazki z Matką Boską Oliwską, a od Cioci i Wujka jeszcze jedną torbę z prezentami. Od rana wszyscy życzą mi przez telefon, żebym się zdrowo chował. Uwielbiam bawić się w chowanego! Ale co do tego ma zdrowie? Chyba to, że jak jestem chory, to nie bardzo chce mi się bawić... Tak, jak wczoraj, gdy złapała nas grypa żołądkowa. Tylko Kacper się teraz trzymał, bo przechodził to parę dni temu. Mama mówi, że pewnie przyniósł zarazki z przedszkola. Ciekawe jak, może w kieszeni? Przez to wszystko przy dmuchaniu świeczek byli tylko mama, tata i Kacper. Ale i tak było wesoło.
Dziękuję wszystkim za życzenia i maile. Za kibicowanie. Czasami mama mówi mi, kto mnie kocha i wymienia bardzo dużo imion. I że dużo osób się za mnie modli i trzyma za mnie kciuki. Jest mi wtedy baardzo miło (chociaż kciuki umiem sam trzymać). Dziękuję, że jesteście ze mną.
|
|
|
16.12.2008. |
|
Scenka kładzenia spać Chłopaków. Huba już nieżywy, po włożeniu do łóżeczka i dopiciu mleka zasypia. Tata z Kacperkiem odprawiają szeptem ceremonię przypominania angielskich wyrazów, po czym odmawiamy modlitwę do Anioła Stróża. Kacperek klęczy i mówi słowa modlitwy. Nagle zza swojego łóżeczka pojawia się głowa Hubusia z szelmowskim uśmieszkiem (był nieżywy!), wstaje i buch pięścią w głowę Kacperka (ten był tyłem do Huby). Tata (śmiech): Ej! Huba! No wiesz?! Kacperek (zdziwienie, śmiech): Ej! Huba! Huba znika. Za chwilkę znów się pojawia i ponownie bach! T, K: Ej Huba, tak nie można! A ten szelma śmieje się szczęśliwy... Generalnie to aniołek, ale czasami tak, jak na zdjęciu pokazują się mu małe różki ;-). Najgorzej, że skubaniec robi to tak ujmująco rozśmieszając przy tym, że na nic próba zachowania powagi, co tylko utwierdza Hubę, że robi OK, śmieją się przecież ;-).
|
|
|
15.12.2008. |
|
Temat trudny, no bo mogło by być przecież lepiej. Staramy się nie porównywać Chłopaków, ale w te jkwestii różnica jest. Ostatnio wspominaliśmy, że Huba trochę się odblokował z mówieniem i stopniowo pojawiają się coraz to nowe głoski. Pomimo, że raczej niechętnie mówi i gdy nie ma ochoty, to kiwa głową, że nie i już. Męczące choróbsko i związany z tym nawrót do dydusia przeszkadzają skutecznie w szlifowaniu mowy. Jednak czasami zdarza mu się bardziej gadatliwy moment, gdy podstępem zabierze mu się smoka i zaaferuje czymś, to potrafi powydawać z siebie różne dźwięki.
Samogłoski ma opanowane. Świetnie działa tutaj Kacperek, który w chwilach, gdy rozpiera go energia potrafi inicjować zabawy w krzyczenie, które to natychmiast Huba podchwytuje. Krzyczą, piszczą więc obaj. Po lekkim ukierunkowaniu pisków, w kierunku samogłosek okazało się, że Huba pięknie potrafi wypowiedzieć wszystkie :-) Z wyrazami już słabiej. Uwielbia mówić TAKK! Mówi to z fantastyczną emfazą i entuzjazmem. Kapitalnie jest mieć synka, który na większość pytań zadanych na tak lub nie odpowiada TTAKK! Nie praktycznie nie używa - kiwa głową. Dzisiaj zapomniał się przy jedzeniu i wyrwało mu się NE, oby częściej. JA - mocno i wyraźnie - świetnie mu wychodzi i zaczyna się z Kacperkiem przekomarzać, gdy ten powie "Ja to zrobię!", Huba odpowiada czasami JA! i zaczyna się, bo Kacper od razu "NiIE JA!", na co Huba "JA!" i tak w kółko. Na pytanie kto coś zrobi chętnie odpowiada JA!. Często używa BA w kontekście BAM, czasami BA jest na Mamę (och ta nasza Pani BAsia, podkrada nam jak to mówi "swojego synka" (to już drugi!) ;-)). DAJ (mówione cicho - D trochę ubezdźwięcznia) to wyraz opanowany. TA (cicho), czasami z przerwą wyjdzie TA-TA. MA mówił swego czasu, czasami MAM, ostatnio wychodzi mu BA, a nie MA. DA, lub DADA - mówi dobrze. PA - cicho, mówi. Pojawia się mówienie pierwszych liter innych wyrazów, czasami całych wyrazów. JAJO - to lubi, potrafi wtrynić dwa jajka na miękko - nie dziwota, że opanował artykulację tego wyrazu ;-). J!, czasami JE! - mów, gdy jeździ samochodami. Ć! - ciastolina - tym może się paprać długo... Ci - na kotka. T! - tramwaj - ten pojazd zawsze wypatrzy w okolicy, czasami pokazuje na tory, rozkłada ręce w geście "nie ma" i mówi T!. SA! - osa wraz z pokazywaną historią, gdzie ugryzła i SIO! poszła sobie SA! Ś - ślimak (ulubione obok kotka zwierzę), czasami gdy leci woda. Czasami mówi P, K lub Ź. Najnowsze: LA! i LALA - fajnie wystawia przy tym języczek. Gaworzenie Bardzo rzadko. Musi mieć dzień "gadany" ale zdarzało się, że sobie coś mówił "po swojemu" śmiesznie modulując głos. Trochę, jakby sam ze sobą dyskutował :-). Wyrazy dźwiękonaśladowcze Słabo. Głównie repertuar gardłowych dźwięków potworów z zabaw z Tatą (AAAA, Argh, Grrrr) i warczenie/ryk groźnych zwierząt np. lwa. Odgłosy samochodów, pojazdów - gardłowe - często w zabawie. BU - potrafi powiedzieć, gdy coś jedzie (rzadko) lub wiruje pralka. Nie możemy go nakłonić do mówienia wyrazów dźwikonaśladowczych zwierząt. Jeszcze za wcześnie. Rozumienie mowy Czyli odwrotka. Tutaj zdecydowanie lepiej. Huba potrafi wychwycić słowa klucze z rozmowy dorosłych bawiąc się z boku, będąc pochłonięty czynnością i pozornie nie słuchając. Przykład: Huba pokładał się zmęczony, praktycznie nieżywy w saloniku, Rodzice rozmawiali między sobą cicho, Kacperek jeszcze jadł kolację. Padła uwaga, że wkrótce trzeba będzie włączyć bajeczki (cicho i w dłuższej, złożonej wypowiedzi) i w tym momencie odpływający Huba powstał na baczność, senność zniknęła i pomaszerował do bawialni czekając, aż włączymy te bajeczki. Parsknęłiśmy śmiechem i... uruchomiliśmy n-boksa :-). Kacperek w tym momencie zakończył kolację i magicznie znalazł się również w bawialni ;-). Dzieci, to takie małe radarki :-), zawsze wychwycą to, co nie jest przeznaczone dla nich.
|
|
|
11.12.2008. |
|
W czwartek rozłożyliśmy tory i zbudowaliśmy mega tor wokół słupa w saloniku. Chłopaki ostro pracowali, powstały nie tylko tory, ale i stacja z peronami. Poszły w ruch praktycznie wszystkie klocki :-) Do pełni szczęścia i rozwinięcia skrzydeł brakuje jeszcze kilku odcinków torów, ale złożyliśmy już zamówienie do Św. Mikołaja na uzupełnienie kompletu :-)
Hubuś bardzo lubi czynności manualne, klocki to jedna z bardziej ulubionych czynności. Najbardziej lubi wkładać ludziki do samochodów i wagoników. Ostatnio zdziwiliśmy się, gdy przyniósl duży samochód z którego wysypały się... wyschnięt kawałki z kolacji - karmił chlebem kierowcę albo robił zapasy na zimę ;-).
Huba, jak widać na zdjęciach - z dydusiem, wciąż nie czuje się zbyt dobrze i lekko gorączkuje. Ostry katar. Bidulek, od paru dni mamy pół łobuziaka. Ale mówi STOP choróbskom!
Kacperek już w pełni formy, ale do końca tygodnia nie chodzi do przedszkola.
|
|
|
07.12.2008. |
|
Stan permanentnego kathars-sis niestety przerodził się w choróbska ale w sumie... taka pora. Jedynie Mama się trzyma.
Najpierw Hubuś zaczął mieć mocniejszy katar, pojawił się większy kaszel i lekka gorączka, po wizycie u lekarza skończyło się na baktrimie i syropkach. Huba jednak z grubsza trzymał się, tylko 2-3 dni był osowiały i wyraźnie miał się gorzej. We wtorek umierał Tata, w środę okazało się, że to angina, leci do teraz na antybiotykach. Na zdjęciu Huba bawiący się w doktora - temat ostatecznie jest "na czasie". Kacper - drugi twardziel W czwartek rano Kacperek załapał gorączkę ponad 40 stopniową - lekarz - syropki i nurofen. Trwało tak do niedzieli, przez cztery dni - rano i przed południem Kacperek umierający, nawet nie chciał pić... po drzemce południowej (czasami trwającej 3 godziny) załapywał humor, spadala temperatura i był "na chodzie" i to na tyle, by w sobotę przekonać nas, że może z nami pojechać na Mikołajki do Wejherowa. W niedzielę jednak już nie wytrzymaliśmy - czwarty dzień tak wysokiej gorączki to trochę za dużo, nie załapuje się na "trzydniową gorączkę" i wylądowaliśmy na oddziale pediatrii Akademii Medycznej. Tam Kacperek został zbadany, pobrano mu mocz i krew i po ok. 1,5h wiedzieliśmy, że jednak nic złego się nie dzieje. Baktrim, tydzień z dala od przedszkola. Do Akademii trafiliśmy pod wieczór, gdy nasz synek "załapał fazę" i promieniał tym, że idzie do "własnego lekarza" - "Ty jesteś moim lekarzem? A będziesz słuchał przez słuchawki, jak mi bije serce?" - generalnie nie przypominał dziecka, które 3h wcześniej miało 40,2 stopni i na prawdę wyglądało bardzo kiepsko. Za to Kacper mógł również wykazać się, że jest twardzielem - przy pobieraniu krwi nawet nie pisnął wykazując zainteresowanie tym, co się dzieje. Na hasło, że będziemy pobierać mocz Kacper od razu - "Chce mi się siusiu!" po czym po chwili triumfalnie wynosiliśmy próbkę. Never ending story? Od poniedziałku Kacperkowi wyraźnie się poprawiło, już nie gorączkuje, za to... Huba ma powyżej 38 stopni. Wygląda na to, że ma podobnego wirusa/bakterię, co Kacperek... Na syropki, witaminki, psikacze do nosa już nikt nie może patrzeć. Chłopaki powoli odmawiają wydmuchiwania nosków, nawet im się nie dziwimy... Dzisiaj w przedszkolu Kacperka podobno ze wszystkich grup łącznie było... 20 dzieciaków na 80 - pomór...
|
|
|
06.12.2008. |
|
Ten dzień lubią dzieciaki, oj lubią. Od samego rana niespodzianki. A to czekoladowe Mikołajk, a to płyty z Margolcią, a to ranna wizyta Babci Mirki, która sprawiła chyba najwięcej radości.
Niestety po godzinie 10 padł nam Kacperek - złapał znów bardzo wysoką gorączkę - zapadła więc decyzja, że na Mikołajki w Wejherowie pojedzie delegacja Huba i Mama. Po drzemce jednak Kacper nabrał znów wigoru i długo przekonywał, że "już czuje się dobrze i właśnie wyzdrowiał". Faktycznie temperatura spadła, widać też było, że mocno, mocno chce się pojawić na uroczystości. Zmiękliśmy, endorfiny to przecież dobre lekarstwo. U Chrzestnych Hubusia swoje imieniny obchodził również Mikołaj. Mały zjazd rodzinny. Jak zwykle wesoło, a Chłopaki w swoim żywiole, w zasadzie, to prawie ich nie było. Dorwali się jak do kolekcji samochodów Mikołaja, tym razem brumał również Huba. Od początku grudnia Kacperek ostro trenuje kolędy - powyciągał płyty, śpiewa razem z nimi, trenuje piosenki z przedszkola - ma wystąpić w Jasełkach, w których oprócz kolęd ma całkiem trudny wierszyk do wyrecytowania. Atmosfera robi się więc świąteczna. Oczywiście pierwsza fala prezentów zasyciła Chłopaków tak, że już stosunkowo niewiele ze stołu zajadali. Ale największa orgia miała dopiero nadejść.
Chrzestni Kacperka pojawili się nieco później i wnieśli nie małe adwentowe kalendarzyki a... domisko z 24 szufladkami po brzegi wypełnionymi czekoladkami, lentilkami, cukierkami, gumami do żucia... To jest Adwentowe, postne rozpasanie. Chłopaki nie zjadają tyle słodyczy przez cały rok, co w Adwencie! Rzucili się zwłaszcza na lentilki. Machnęłiśmy już na to ręką, niech tam, w końcu Mikołajki nie są 365 dni w roku ;-). Po 2 dniach już względnie obojętnie reagują na domek :-) A ten kusił sprawdzeniem, co w każdej z szufladek się kryje. Przetrenował też pamięć, który numerek najsmaczniejszy:-).
|
|
|
29.11.2008. |
|
Chwila nieuwagi, zamieszanie przy wyjściu, postawiony przed zniesieniem do samochodu wzmacniacz na podłodze i... trafilliśmy w sobotę z Hubusiem na chirurgię dziecięcą w Szpitalu Wojewódzkim... Huba potknął się i upadł dokladnie na ostry, aluminiowy kant wzmacniacza i rozciął sobie głęboko łuk brwiowy. Krew polała się ostro,, niczym u boksera. Ranka miała prawie 1,5 cm. Nawet nie chcemy myśleć, co by się stalo, gdyby Hubuś trafił parę centymetrów obok... Krew na szczęście szybko dało się zatamować, naklejony plaster jakoś trzymał ranę tak, że nie krwawiła, a Huba szybko się uspokoił, jakby nic się nie stało.
W Wojewódzkim przyjęto Hubę i Tatę błyskawicznie i... trafiliśmy dokładnie na tę samą salę przyjęć, na której nieco ponad półtorej roku temu w stanie krytycznym wylądowwał nasz Hubuś. Nie musimy chyba opisywać, jak ugięły się nogi pod Tatą na widok i wspomnienie tej sali... To było tak żywe, jakby zdarzyło się wczoraj... Pielęgniarka zerwała Hubie plasterek - nic. Ani drgnął. Ranka zasklepiona, ale duża. Obie Panie Lekarka i Pielęgniarka lekko zdziwione, że obyło się bez wrzasków i płaczu. Posadziliśmy Hubę na stole do opatrzenia, na szczęście Lekarka stwierdziła, że nie ma potrzeby szycia, wystarczyły specjalne plasterki, które sciągały ranę jak nici. Przemywanie rany i odkażanie. Huba... nic. Nawet się nie skrzywił. Tutaj już wszyscy są w szoku. Naklejanie plasterków. Huba nadale niewzruszony, ze stoickim spokojem znosi opatrywanie. Gazik, plaster na to wszystko i koniec "operacji", Hubuś nawet nie stęknął. Wszyscy nie mogli się nachwalić Hubusia. W dotychczasowej praktyce personelu nie zdażyło się, by dzieciak nie płakał przy tego typu opatrywaniu. Na zakończenie nasz Maluszek dostał naklejkę "Jestem dzielny". Zasłużył na nią, jak mało kto! Po opowiedzeniu w skrócie historii Hubusia Lekarka skomentowała: "No tak, co ja będę się przejmował takimi drobnostkami. Nie takie rzeczy przeszedłem.
|
|
|
28.11.2008. |
|
Pora jest jak najbardziej katarowa. Od małych kilku tygodni, jak nie jeden, to drugi, przechodzą "katar-sis". Od czasu, do czasu przy asyście Rodziców. Ostatnio jednak ten katar przeradza się w kaszel, mamy więc w nocy pełne stereo. Bidulki, płucka niemal wypluwają. Jakoś to trzeba przejść, a co się Chłopaki podleczą, to Kacperek przywlecze coś z przedszkola. Lecą więc ostatnio na syropkach, witaminkach i ze zgrozą konstatujemy, że już się nawet potrafią upomnieć o swoje. Ostatnio Kacperek w aptece na cały regulator zawołał: "Ale Mamo, ale Mamo! KUP MI babkę lancetowatą!" Lekomania power ;-) Hania szybko zmyła się z apteki udając, że nic się nie wydarzyło, aptekarka jednak patrzyła dosyć podejrzliwie. Cukiereczki? O czekoladki jak do tej pory w sklepie się nie upominał.
|
|
|
27.11.2008. |
|
Kochani, pragniemy podzielić się z Wami naszą radością. Naród nie zginie! Witamy wśród nas i życzymy dużo szczęścia, zdrowia i radości dla:
- Kubusia - Magdaleny i Tomka,
- Wiktorii - Mireli i Rafała,
- Jeremiego - Joanny i Roberta,
- Oskara - Ani i Roberta,
- Dalii - Agnieszki i Bartka.
Same jedyneczki pierworodne! Rodzice, już wiecie, jak to jest? :-) To żniwo zaledwie ostatniego pół roku, a (ciiii, żeby nie zapeszyć!) szykuje się kolejny maluszek :-).
|
|
|
23.11.2008. |
|
Zasypało, zawiało. Zima :-). Dzisiaj pogoda była... dziwna. Czasami ostro śnieżyło, niebo zasnute i ciemne, by za chwilę pojawiło się piękne słońce i bezchmurne niebo. Napadało jednak na tyle dużo, że powstał dzisiaj pierwszy bałwan w tym roku! Nich żyją bałwany! Oby tylko takie można było spotykać ;-)
Kacper wymęczył, by ulepić "chociaż takiego tyciego bałwanka". Powstał całkiem spory, nawet ręce z galęzi miał, tylko marchewki w poblizu nie było... Kacper zachwycony, Huba był już lekko padnięty i umiarkowanie dał się porwać białemu szaleństwu. W drodze powrotnej rozhulała się śnieżyca, a Huba zasnął w wózku. Nim dotarlismy do domu, wyglądał niemal jak bałwanek, tylko twarz, na której stopniał śnieg była widoczna :-).
|
|
|
20.11.2008. |
|
Scenka śniadaniowa. Chłopaki chrupią płatki śniadaniowe. Huba zaczyna już być lekko znudzony i zaczyna bardziej się nimi bawić, niż zajadać. Płatki oczywiście latają; to tu, to tam.
Mama: Huba! Nie rozrzucaj płatków! [zabawa w przesypywanie płatków z miseczki do opróżnionej szklanki]
Tata: Huba! Nie rozrzucaj, bo zabiorę Ci te płatki!
Kacperek: Huba to Papraliński.
[śmiech]
K: .. i... i.. Łobuziak
[dalszy śmiech]
M: A ty Kacperku kim jesteś?
K: Ja? Ja.. Ja jestem NORMALNY.
[wybuch śmiechu]
T: I jeszcze jesteś Wymyślacz :-)
K: Tak! Tak, jestem Normalny i Wymyślacz, bo wymyślam, w jakie zabawy można się bawić.
To się nazywa nie dać sobie strzelić gola ;-) Spryciarz nieświadomie wybronił się ;-). A Hubuś łobuzersko skorzystał z rozbawienia i porozwalał bardziej płatki... bo to świetna zabawa, nie wiedzieliście? No i trzeba zapracować na etykietkę, jak już mu ją przyklejono ;-).
Film z 12 września 2008
Do obejrzenia niezbędna jest wtyczka Flash w wersji 8 lub nowszej.
Film z 12 września 2008.
Przykład ilustrujący nieco zachowanie Mr Papralińskiego :-).
Czasami Chłopaki napędzają siebie. Mama chwyciła za kamerę po dobrych paru minutach tej zabawy :-).
|
|
|
20.11.2008. |
|
Dzisiaj poruszyła nas bardzo historia małej Bianki, która dzielnie walczy o życie, a jej Rodzice wymodlają wraz z Ludźmi Dobrego Serca cud uzdrowienia. Dołączcie się do łańcuszka modlitewnego Bianki . Jesteśmy z Wami drodzy Rodzice, sympatią i modlitwą. Jak bardzo przypomina to nam nasze pierwsze chwile. Wspomnienia kolejny raz odżyły.
|
|
|
20.11.2008. |
|
Postanowiliśmy nieco zmienić formułę wpisów. Będzie nieco bardziej wrażeniowa. Nie chcemy sztywno trzymać się dat i kronikarsko raportować postępów. Widać je :-) Częstotliowść... Tego wolimy nie okreslać, ostatnio zdecydowanie było za rzadko. Może luźniejsza formuła spowoduje większą ilość wpisów? Obiecujemy stopniowo uzupełnić też okres poprzedni o wpisy, zdjęcia i filmy. Trochę tych materiałów mamy :-). W związku z tym, że będziemy dodawać materiał archiwalny oraz nowe komentarze, listę najnowszych wpisów będziemy umieszczać poniżej. Lista ostatnich zmian na stronach
|
|
|