|
Pierwszy dzień w domu.
Hubusia podróż kosztowała znacznie więcej, niż myśleliśmy. Huba bardzo dużo płakał i wyraźnie mocno go bolało. Krótko spał, budził się z płaczem i często jadł. Dopiero popołudniowy spacer po parku oliwskim dał mu spokojny sen. Również Rodzice zdali sobie sprawę, że cały ten pobyt w Łodzi kosztował wszystkich znacznie więcej, niż się wydawało jeszcze wczoraj. Jesteśmy zmęczeni fizycznie i psychicznie, ale leczymy rany, bo jest dla kogo.
Mama liczyła, że po powrocie do domu uda się Hubę przestawić na karmienie piersią. Huba jednak definitywnie odmawia wspópracy. Pręży się, krzywi, ucieka nawet, gdy jest głodny. Nie chce nawet spróbować... Na koniec pozytyw. Jesteśmy wreszcie razem w domu i powoli wszystko wróci do normy. Nareszcie. Uzupełniliśmy relację z dnia wczorajszego. Zdjęcia uzupełnimy w terminie bliżej nieokreślonym, ale najszybciej, jak nam się uda.
|