|
Minął kolejny tydzień. Nic spektakularnego się nie wydarzyło, a i tak ma się wrażenie, że czas przyspiesza. Hubuś ma się dobrze, wciąż pogodny. Nauczył się "zaczepiać": jak chce zwrócić na siebie uwagę, wydaje z siebie charakterystyczne gardłowe dźwięki, coś pomiędzy śmiechem na głos, a przytupem z piosenki ludowej.
 Kolekcja płynu mózgowo - rdzeniowego wokół zastawki niestety powiększa się. Wklęsłe ciemiączko wyłącznie w pozycji siedzącej, a "bąbel" za uchem coraz rzadziej się zmniejsza. Otwór po Rickhamie na czubku głowy najczęściej pulsuje wypukle. Dzisiaj idziemy na USG (dziękujemy Pani doktor, że nas przyjmie poza kolejką), potem zobaczymy, czy uda się skontaktować z lekarzem prowadzącym - jest niestety na urlopie do 16.09. (jeszcze 2 tygodnie!!). Damy oczywiście znać, na czym stanęło.
Po badaniu USG mamy nieco mniej pogodne miny. Teoretycznie informacje nie są złe, ale i nie są dobre. Od wyjścia ze szpitala i poprzedniego badania USG niewiele się zmieniło w układzie komorowym oraz z wodniakiem. Wodniak miał się redukować, a rozprężać ściśnięta komora boczna. Tymczasem nic się nie zmienia. Wskazuje to raczej na konieczność ingerencji w zastawkę lub jej rewizję. Tak, czy inaczej skończy się prawdopodobnie na co najmniej tygodniowym pobycie w Łodzi... Jest również przypuszczenie, że zastawka nie drenuje prawidłowo, a to oznacza kolejną operację... Dalsze informacje, na ten temat, po rozmowach z lekarzami z Łodzi. Cały czas jednak życie toczy się, a Huba nieodmiennie rozkosznie słodki. Coraz chętniej chwyta przedmioty i bada je. Tutaj na zdjęciu z piłką. Poranki często są urocze, gdy oba szkraby wpatrują się w czytane książeczki (tylko Kacper wykonuje przy tym dodatkowo kilkanaście innych czynności) i gdy zabawia się ich razem.
To reakcja Huby na obrazki z czytanej książeczki.
Reakcje są często bardzo żywiołowe.Ta kaczka robi kwa-kwa-kwa!
Lubię posiedzieć sobie w foteliku, widzę wtedy więcej, a i pobujać się można, macham więc nóżkami...
... i cieszy mnie to niezmiernie.
Z serii zdjęć działkowych... Robi się coraz chłodniej, czasami czuje się wiszącą jesień w powietrzu. Lato, lato... i po lecie....
 Ostatnie dwa zdjęcia wymagają małego komentarza: niedawno Kacperek wdrapał się SAM do wózka Hubusia (na szczęście bez Hubusia). Ta gondola jest naprawdę dość wysoko zawieszona... Kombinował, kombinował, aż wykombinował. Powrót do przeszłości? Ostatecznie spędził w niej trochę czasu ;-).
|