|
Śliwaczkowej sagi ciąg dalszy. Chłopaki coraz częściej spędzają czas wspólnie. Hubuś wpatrzony z zachwytem w Kacperka, Kacperek ewentualnie toleruje Hubę, wkładając mu dydusia lub nawet dając zabawkę, gdy ten mu przeszkadza w zabawie. Do partnerstwa jeszcze daleko, ale początki są dobre.
Pierwsze wielkie malowanie. Kacper zafascynowany mieszaniem kolorów i ilością rzeczy, które szybko można namalować. Tata dostał serduszko (jak Danny&Daddy z BabyTv).
Hubie wystarczył prztyczek w nos :-) i gąbeczka do malowania.
Plums Quartet. Wielkie rodzinne muzykowanie. Lider zespołu - DJ Kacpero to prawdziwy człowiek-orkiestra. Obsługuje jednocześnie kilka instrumentów. Na perkusji towarzyszą mu Huba i Tata. Mama akompaniuje na gitarze (i pstryka fotki).
Huba z zapałem wystukuje rytm spiralofonem i przytupuje nóżką wprawiając całe ciało w cykliczne wibracje.
Teatrzyk Zielona Śliwka przedstawia bajkę o złotowłosej królewnie w trzech aktach.
Kuuurtyna! Królewna, choć to wysoko urodzona persona, zabrała się ochoczo do roboty.
Huba na razie na widowni.
Z indywidualnych osiągnięć: Huba przewraca kartki w książeczce. Dla Mamy jest to zwykłe sięganie po przedmiot, ale Tata widzi w tym prawidłowość, ruch celowy, kierunkowy. Jak się przyjrzeć - to faktycznie: Huba sięga za brzeg kartki, a nie łapie za kolorowy obrazek, przewraca kartkę zawsze w tym samym kierunku, zaglądając jednocześnie z zaciekawieniem na następną stronę...
Kolejna rzecz, która nas zadziwiła (oczywiście zauważył to znów Tata): Huba sam wysuwa półkę z klawiaturą. Łapie ją od spodu i przyciąga do siebie. Tata wsuwa, Huba wyciąga. Ten wsuwa, tamten wyciąga. A przecież ani to kolorowe, ani wyraziste (szkło). Pani Basia, niania Kacperka, powiedziała kiedyś: "dzieci to się teraz takie cwane rodzą" :-).
Na koniec jeszcze Hubuś z rodzicami w plenerze.
Z informacji dodatkowych: coraz lepiej nam idzie jedzenie deserków (jabłko, marchewka). Spróbujemy niedługo jeszcze z kaszką, może się przestanie ksztusić. Nie powinno się ponoć podawać kaszki z butelki, żeby nie zaburzyć procesu ssania. Poczytamy, popytamy. Pani rehabilitantka zwróciła uwagę, że Huba ma "łatwy" smoczek (Nuk - silikon air system|) i że może warto jednak spróbować twardego okrągłego typu Avent (kiedyś próbowaliśmy, ale zdecydowanie nam nie szło. Hubuś był jednak wtedy b. malutki, a teraz przecież je już b. ładnie). W zeszłą środę Hubuś po raz pierwszy był na basenie! Po rozmowach z różnymi osobami (też rehabilitantami) zdecydowaliśmy się jednak spróbować, czy Hubie odpowiada ten typ aktywności, czy nie. Huba harce w basenie przyjął bez entuzjazmu i z dużą rezerwą. Nie płakał, ale wyraźnie się usztywnił. Pewnie dlatego, że wszystko było nowe, do tego hałas basenu i jakoś nie mógł się "rozkręcić". Trochę bardziej zaczęło mu się podobać, gdy zaczął pływać na plecach, przylegając ciałem do Mamy. Huba goni grupę, która ma już trzecie zajęcia (przegapiliśmy start zajęć jesiennych). Zobaczymy, jak na następnych dwóch, trzech zajęciach Huba będzie reagował. Jeśli okaże się, że mu to nie odpowiada, nic na siłę.
W szkole pływania pojawił się również pierwszy raz po wakacjach Kacperek, który miał zajęcia "na zakładkę" z Hubą. Ten kocha wodę i aż cały podskakiwał z radości. Po zajęciach i wyszaleniu się na zjeżdżalniach, sadzawkach, Tata wszedł z Kacperkiem do baseniku/jakuzi, w którym najmniejsze bąble miały zajęcia tak, by obaj bracia mieli ze sobą kontakt. Fajne to :-). Niestety zapomniekliśmy wziąć z szatni cyfrówki, więc pierwsze pływanie Huiby nie zostało uwiecznione, postartamy się to nadrobić na następnych zajęciach :-).
|