|
Wszystko rozpoczęło się wieczorem w środę, na dzień przed planowanym terminem rozwiązania. Około 11 wieczór wyjechaliśmy do Szpitala na Zaspie. Skurcze pojawiały się już co 3,5 minuty.
Około 12 w nocy wylądowaliśmy na sali porodowej. Wody odeszły na 10 minut przed przyjściem na świat Hubusia. O 01:10 w czwartek na świat przyszedł Hubert. Najpierw pojawiła się pupa i cały tułów (poród pośladkowy), a potem przy następnym parciu wyszła główka. Chwilkę później Hubuś wypełnił płucka powietrzem i oznajmił światu, że oto jest. Tata odciął pępowinę, a Mamą zajęli się lekarze.
Maluszka obtarto i wziął go w swoje ręce pediatra. Dostał 10/10 punktów w notacji APGAR. Waga 3 760 g, 58 cm wzrostu. Duży, dorodny chłopak. Zaraz potem Hubuś wylądował na piersi Mamy. Po 30 minutach cała trójka wylądowała w pokoju obserwacyjnym na kolejne dwie godziny. Hubuś zaczął swój pierwszy posiłek u piersi Mamy. Wszyscy byliśmy tacy szczęśliwi! Około 4 nad ranem Mama i Maluszek, który w międzyczasie zasnął, pojechali na odpoczynek, a Tata wrócił do domu. Nikt nie przypuszczał, że dzieją się rzeczy straszne...
|