|
Dzień nerwów. Tego dnia Mama zobaczyła synka po raz pierwszy na żywo od jego pierwszego dnia.
Lekarze planowali na ten dzień próbę sprawdzenia, czy Hubuś podejmie oddychanie o własnych siłach. W tym celu odstawiano leki blokujące. Niestety badania wykazały powiększenie się średnicy główki o 1,5 cm i wzrost ciśnienia w główce. Alarm! Maluszek pojechał na tomografię komputerową (TK) chociaż następną neurolodzy zarządzili na sobotę. Trzeba sprawdzić, co jest przyczyną. Obawiamy się najgorszego, że wystąpiło dalsze dokrwawianie. Są już wyniki TK. Duże pozytywy ale i parę negatywów. Pozytywy: - przede wszystkim brak dokrwawiania!
- krwiak zmniejszył się i wchłonął znacznie, chociaż nadal jest olbrzymi, zajmuje całą tylną część czaszki,
- krwotok nie był do komór mózgowych, tzw. III i IV,
- nie potwierdziły się opinie radiologów ze Szpitala na Zaspie, że zmiany w mózgu i uraz miał miejsce parę tygodni przed porodem (wada wrodzona), krwotok wygląda na uraz okołoporodowy.
Negatywy: - sprawdziły się obawy lekarzy, że dojdzie do nabytego pokrwotocznie wodogłowia,
- TK wykazało powiększone komory mózgowe,
- może być konieczna operacja wstawienia zastawki odprowadzającej nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego (tzw. drenaż wewnętrzny) - w tym przypadku może to być skomplikowane i niestetry będzie z tym trzeba żyć być może przez całe życie...
- krwiak, który na razie się nie wchłonął, jest nadal bardzo duży.
Lekarze nie bardzo chcą powiedzieć, czy pozytywy są większe, niż negatywy. To dalsza ewolucja urazu. Cieszymy się z wchłaniania się krwiaka i braku dalszego dokrwawiania. Z wodogłowiem można żyć... Po rozmowach z lekarzami i po doczytaniu nieco więcej o wodogłowiu, już nie jesteśmy tacy uspokojeni. To ciężkie schorzenie i obarczone sporymi konsekwencjami. Wieczorem poraz pierwszy od dnia porodu Mama odwiedza synka. Z dużymi obawami, jak zareaguje. Mama przeżywa to ponowne spotkanie i jest bardzo dzielna. Jest szczęśliwa mogąc go znów zobaczyć i dotknąć. Rozmawiamy z chirurgiem dziecięcym. Maluszkowi wkłuto w główkę igłę i pobrano 5 ml płynu mózgowo-rdzeniowego, aby zmniejszyć ciśnienie (tzw. odbarczanie) oraz zbadać, czy jest jałowy i czy nie ma w nim krwi. Trochę nas uspokoiły informacje, że ciśnienie nie było duże, raczej "na oko" nie było w nim krwi, wyniki badań za 2 dni. Badania niezbędne, gdyby trzeba było zrobić operację wstawienia zastawki. Zastawka odprowadza nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego tylko w jedną stronę specjalnym zaworem i rurką przeważnie do jamy otrzewnej. W późniejszej eksploatacji, zdarza się często zapchanie zastawki, infekcje, a dla rosnącego dziecka dodatkowo co jakiś czas trzeba operacyjnie przedłużać rurkę. Wodogłowie pokrwotoczne powstaje w wyniku utraty drożności czy to kanałów przepływowych między komorami, a tkanką wchłaniającą część płynu, czy też utraty drożnośi komór. Powodem są skrzepy, ew. zrosty pourazowe. Pozytywem jest jednak to, że na razie Hubuś będzie pod ścisła kontrolą, chirurdzy obserwują dynamikę narastania ciśnienia. Jest niewielka szansa, że Hubuś wywinie się od operacji i modlimy się mocno o to. O zmianach neurologicznych na razie nikt nawet nie mówi. Tutaj pełny powrót do zdrowia byłby cudem. Ale czy my się o to przypadkiem nie modlimy? Czy przypadkiem nie po to prosimy wszystkich o wsparcie modlitwą?
|