|
Chrzest, wielki dzień Hubusia, na którym pojawiła się Rodzina oraz Przyjaciele. Ci znani i nieznani, do tej pory wirtualni.
Rodzicami Chrzestnymi Huby została siostra Hani - Mariola oraz jej mąż Jarek. Będzie miał fajnych Rodziców :-). Gdy zobaczyliśmy, ile ludzi pojawiło się na uroczystości, nie ukrywamy, że serca zabiły nam mocniej ze wzruszenia. Pojawiliście się na prawdę licznie. Dziękujemy! Ksiądz Jarek w rozmowie przed chrztem zdziwił się, że tak mocno "zapełniliśmy" kościół na dodatkowej mszy.
Kochani, dziękujemy Wam z całego serca za to, że byliście z Hubą i z nami, tak wirtualnie, jak i realnie. Dało nam i wciąż daje mnóstwo energii i siły. Żałujemy bardzo, że tak, jak zwykle przy takich uroczystościach nie ma na tyle czasu, by z każdym trochę porozmawiać, a chętnie to zrobilibyśmy. Może uda się to nadrobić w spotkaniach bezpośrednich, prosimy zgłaszajcie się, gdy chcielibyście się z nami spotkać/umówić :-).
Podczas ceremonii Kacperek postanowił towarzyszyć Braciszkowi i cała rodzinka wraz z Chrzestnymi stała przy ołtarzu.
Niespodzianka! Ksiądz Jarek polał jednak głowę Huby wodą święconą. Chrzest był pełny, pomimo tzw. "chrztu z wody" w pierwszym dniu życia Malca. Huba polewanie wodą zniósł bez zająknięcia.
Jakubek, to nasz ulubiony kościół (z "urzędu" należymy do parafii Cystersów w Oliwie). Tutaj chodziliśmy na msze studenckie, a obecnie na msze dziecięce. Tutaj chcieliśmy wziąć ślub (przekonano nas jednak, że Katedra będzie "lepsza"). Jakoś nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego miejsca na Chrzest Huby.
Podczas uroczystości Huba był cały czas aktywny, dopiero na koniec mszy zaczął nam zasypiać. Na zdjęciu ze wzruszoną Mamą.
Huba otrzymał mnóstwo prezentów od Gości, a i Kacperkowi nieźle się dostało ;-). Dziękujemy w jego imieniu!
Po Chrzcie Rodzina udała się na uroczysty obiad do pobliskiej restauracji. Na zdjęciu z Matką Chrzestną. Ten dzień należał do wyjątkowo bogatych we wrażenia. Gwar restauracyjny męczył Maluszka nie przywyczajonego do takich atrakcji i dlatego trochę nam popłakiwał. Powoli musi się jednak przywyczajać do tego typu atrakcji, tak, jak przyzwyczaja się do "koncertów" Kacperka na jednocześnie odgrywanych paru muzyczkach z "keyboardów", brzdąkaniu na gitarze i bębenku :-). Zdjęcia z uroczystości standardowe, w tej rozdzielczości nie widać zbyt wiele, wybaczcie. Załączamy w większej ilości z kronikarskiego obowiązku ;-). Od dzisiaj postanowiliśmy nie liczyć, ile dni przeżył Huba. Przeżyje ich duuużo i oby jak najpełniej.
|