|
|
Cześć, nazywam się Hubert Jan Śliwiński i wygrałem walkę o życie.Urodziłem się 10 maja 2007 roku o 01:10 w nocy w Gdańsku. Niestety w trakcie porodu wystąpił silny krwotok w mojej głowie i zaczęła się walka o moje życie. Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie, tym bardziej na zdrowie, ale ja się nie dałem i z Bożą pomocą, wspomaganą Waszą modlitwą, stał się cud. Żyję i mam szansę żyć normalnie. W wyniku ewolucji krwotoku wystąpiły powikłania i wdało się wodogłowie. Przeszedłem kilka operacji, a w głowie mam wszczepioną zastawkę, dzięki której mogę żyć i mam się całkiem dobrze. Te strony opowiadają moją historię, historię choroby, z którą się zmagam, miłości moich Rodziców i Rodziny, moich postępów, radości i smutków. Zapraszam, odwiedzaj mnie!
|
|
11.05.2009. |
|
Dziś są moje URODZINY. Skończyłem 2 latka. Mama mówi, że jestem solenizantem. Od rana dostaję prezenty i dzieją się rzeczy SPECJALNIE dla mnie. Nawet Kacperek jest miły. Nie jestem przyzwyczajony, że mój brat mi ustępuje, więc czuję się trochę niepewnie, ale podoba mi się. To jest mój tort, a dwie świeczki wiezie pociąg. Uwielbiam pociągi.
Dzisiaj w naszym ulubionym Jakubku dziecięca Msza Św. była odprawiana za mnie. Wszyscy się modlili za mnie i moją Rodzinkę. Mama mówi, że to ważne, chociaż dla mnie najważniejsze było to, że stałem na podium przy mikrofonie!! Tak jak Kacper. I tańczyłem, i pokazywałem, i klaskałem w czasie piosenek. A mama z tatą to chyba się cieszyli jeszcze bardziej niż ja. Na koniec dostaliśmy od księdza obrazki z Matką Boską Oliwską, a od Cioci i Wujka jeszcze jedną torbę z prezentami. Od rana wszyscy życzą mi przez telefon, żebym się zdrowo chował. Uwielbiam bawić się w chowanego! Ale co do tego ma zdrowie? Chyba to, że jak jestem chory, to nie bardzo chce mi się bawić... Tak, jak wczoraj, gdy złapała nas grypa żołądkowa. Tylko Kacper się teraz trzymał, bo przechodził to parę dni temu. Mama mówi, że pewnie przyniósł zarazki z przedszkola. Ciekawe jak, może w kieszeni? Przez to wszystko przy dmuchaniu świeczek byli tylko mama, tata i Kacper. Ale i tak było wesoło.
Dziękuję wszystkim za życzenia i maile. Za kibicowanie. Czasami mama mówi mi, kto mnie kocha i wymienia bardzo dużo imion. I że dużo osób się za mnie modli i trzyma za mnie kciuki. Jest mi wtedy baardzo miło (chociaż kciuki umiem sam trzymać). Dziękuję, że jesteście ze mną.
|
|
20.11.2008. |
|
Postanowiliśmy nieco zmienić formułę wpisów. Będzie nieco bardziej wrażeniowa. Nie chcemy sztywno trzymać się dat i kronikarsko raportować postępów. Widać je :-) Częstotliowść... Tego wolimy nie okreslać, ostatnio zdecydowanie było za rzadko. Może luźniejsza formuła spowoduje większą ilość wpisów? Obiecujemy stopniowo uzupełnić też okres poprzedni o wpisy, zdjęcia i filmy. Trochę tych materiałów mamy :-). W związku z tym, że będziemy dodawać materiał archiwalny oraz nowe komentarze, listę najnowszych wpisów będziemy umieszczać poniżej. Lista ostatnich zmian na stronach
|
|
16.12.2008. |
|
Scenka kładzenia spać Chłopaków. Huba już nieżywy, po włożeniu do łóżeczka i dopiciu mleka zasypia. Tata z Kacperkiem odprawiają szeptem ceremonię przypominania angielskich wyrazów, po czym odmawiamy modlitwę do Anioła Stróża. Kacperek klęczy i mówi słowa modlitwy. Nagle zza swojego łóżeczka pojawia się głowa Hubusia z szelmowskim uśmieszkiem (był nieżywy!), wstaje i buch pięścią w głowę Kacperka (ten był tyłem do Huby). Tata (śmiech): Ej! Huba! No wiesz?! Kacperek (zdziwienie, śmiech): Ej! Huba! Huba znika. Za chwilkę znów się pojawia i ponownie bach! T, K: Ej Huba, tak nie można! A ten szelma śmieje się szczęśliwy... Generalnie to aniołek, ale czasami tak, jak na zdjęciu pokazują się mu małe różki ;-). Najgorzej, że skubaniec robi to tak ujmująco rozśmieszając przy tym, że na nic próba zachowania powagi, co tylko utwierdza Hubę, że robi OK, śmieją się przecież ;-).
|
|
15.12.2008. |
|
Temat trudny, no bo mogło by być przecież lepiej. Staramy się nie porównywać Chłopaków, ale w te jkwestii różnica jest. Ostatnio wspominaliśmy, że Huba trochę się odblokował z mówieniem i stopniowo pojawiają się coraz to nowe głoski. Pomimo, że raczej niechętnie mówi i gdy nie ma ochoty, to kiwa głową, że nie i już. Męczące choróbsko i związany z tym nawrót do dydusia przeszkadzają skutecznie w szlifowaniu mowy. Jednak czasami zdarza mu się bardziej gadatliwy moment, gdy podstępem zabierze mu się smoka i zaaferuje czymś, to potrafi powydawać z siebie różne dźwięki.
Samogłoski ma opanowane. Świetnie działa tutaj Kacperek, który w chwilach, gdy rozpiera go energia potrafi inicjować zabawy w krzyczenie, które to natychmiast Huba podchwytuje. Krzyczą, piszczą więc obaj. Po lekkim ukierunkowaniu pisków, w kierunku samogłosek okazało się, że Huba pięknie potrafi wypowiedzieć wszystkie :-) Z wyrazami już słabiej. Uwielbia mówić TAKK! Mówi to z fantastyczną emfazą i entuzjazmem. Kapitalnie jest mieć synka, który na większość pytań zadanych na tak lub nie odpowiada TTAKK! Nie praktycznie nie używa - kiwa głową. Dzisiaj zapomniał się przy jedzeniu i wyrwało mu się NE, oby częściej. JA - mocno i wyraźnie - świetnie mu wychodzi i zaczyna się z Kacperkiem przekomarzać, gdy ten powie "Ja to zrobię!", Huba odpowiada czasami JA! i zaczyna się, bo Kacper od razu "NiIE JA!", na co Huba "JA!" i tak w kółko. Na pytanie kto coś zrobi chętnie odpowiada JA!. Często używa BA w kontekście BAM, czasami BA jest na Mamę (och ta nasza Pani BAsia, podkrada nam jak to mówi "swojego synka" (to już drugi!) ;-)). DAJ (mówione cicho - D trochę ubezdźwięcznia) to wyraz opanowany. TA (cicho), czasami z przerwą wyjdzie TA-TA. MA mówił swego czasu, czasami MAM, ostatnio wychodzi mu BA, a nie MA. DA, lub DADA - mówi dobrze. PA - cicho, mówi. Pojawia się mówienie pierwszych liter innych wyrazów, czasami całych wyrazów. JAJO - to lubi, potrafi wtrynić dwa jajka na miękko - nie dziwota, że opanował artykulację tego wyrazu ;-). J!, czasami JE! - mów, gdy jeździ samochodami. Ć! - ciastolina - tym może się paprać długo... Ci - na kotka. T! - tramwaj - ten pojazd zawsze wypatrzy w okolicy, czasami pokazuje na tory, rozkłada ręce w geście "nie ma" i mówi T!. SA! - osa wraz z pokazywaną historią, gdzie ugryzła i SIO! poszła sobie SA! Ś - ślimak (ulubione obok kotka zwierzę), czasami gdy leci woda. Czasami mówi P, K lub Ź. Najnowsze: LA! i LALA - fajnie wystawia przy tym języczek. Gaworzenie Bardzo rzadko. Musi mieć dzień "gadany" ale zdarzało się, że sobie coś mówił "po swojemu" śmiesznie modulując głos. Trochę, jakby sam ze sobą dyskutował :-). Wyrazy dźwiękonaśladowcze Słabo. Głównie repertuar gardłowych dźwięków potworów z zabaw z Tatą (AAAA, Argh, Grrrr) i warczenie/ryk groźnych zwierząt np. lwa. Odgłosy samochodów, pojazdów - gardłowe - często w zabawie. BU - potrafi powiedzieć, gdy coś jedzie (rzadko) lub wiruje pralka. Nie możemy go nakłonić do mówienia wyrazów dźwikonaśladowczych zwierząt. Jeszcze za wcześnie. Rozumienie mowy Czyli odwrotka. Tutaj zdecydowanie lepiej. Huba potrafi wychwycić słowa klucze z rozmowy dorosłych bawiąc się z boku, będąc pochłonięty czynnością i pozornie nie słuchając. Przykład: Huba pokładał się zmęczony, praktycznie nieżywy w saloniku, Rodzice rozmawiali między sobą cicho, Kacperek jeszcze jadł kolację. Padła uwaga, że wkrótce trzeba będzie włączyć bajeczki (cicho i w dłuższej, złożonej wypowiedzi) i w tym momencie odpływający Huba powstał na baczność, senność zniknęła i pomaszerował do bawialni czekając, aż włączymy te bajeczki. Parsknęłiśmy śmiechem i... uruchomiliśmy n-boksa :-). Kacperek w tym momencie zakończył kolację i magicznie znalazł się również w bawialni ;-). Dzieci, to takie małe radarki :-), zawsze wychwycą to, co nie jest przeznaczone dla nich.
|
|
11.12.2008. |
|
W czwartek rozłożyliśmy tory i zbudowaliśmy mega tor wokół słupa w saloniku. Chłopaki ostro pracowali, powstały nie tylko tory, ale i stacja z peronami. Poszły w ruch praktycznie wszystkie klocki :-) Do pełni szczęścia i rozwinięcia skrzydeł brakuje jeszcze kilku odcinków torów, ale złożyliśmy już zamówienie do Św. Mikołaja na uzupełnienie kompletu :-)
Hubuś bardzo lubi czynności manualne, klocki to jedna z bardziej ulubionych czynności. Najbardziej lubi wkładać ludziki do samochodów i wagoników. Ostatnio zdziwiliśmy się, gdy przyniósl duży samochód z którego wysypały się... wyschnięt kawałki z kolacji - karmił chlebem kierowcę albo robił zapasy na zimę ;-).
Huba, jak widać na zdjęciach - z dydusiem, wciąż nie czuje się zbyt dobrze i lekko gorączkuje. Ostry katar. Bidulek, od paru dni mamy pół łobuziaka. Ale mówi STOP choróbskom!
Kacperek już w pełni formy, ale do końca tygodnia nie chodzi do przedszkola.
|
| |
Więcej na stronie Dzień po dniu. Zobacz również, jak to się zaczęło:
|
|
|
|
Cud się staje
Cud się staje! Hubuś skończył 2 latka! Walka o życie została wygrana! Huba rozwija się świetnie. Dziękujemy wszystkim za dobre słowo i modlitwę! Bogu dziękujemy za każdy dzień i za to, że wysłuchał nasze prośby.
Hubert Jan
Hubuś otrzymal drugie imię: Jan. Imię Jan, znaczące z hebrajska "Bóg okazał miłosierdzie. Bóg jest łaskawy." jest adekwatne do tego, co otrzymaliśmy z Bożej Łaski. Dziękujemy tym za wstawiennictwo i opiekę Ojca Świętego Jana Pawła Wielkiego, któremu obok Matki Boskiej zawierzyliśmy Hubusia.
Podziękowania
Dziękujemy wszystkim za maile, dobre słowo i deklaracje pomocy. Każde dobre słowo ogrzewa nasze serca. Przepraszamy, że na razie nie odpowiadamy, nie starcza nam najzwyczajniej czasu. Postaramy się to nadrobić wkrótce.
Odwiedzajcie mnie
Proszę odwiedzajcie mnie tutaj. Sukcesywnie Rodzice uzupełniają przeszłe i dopisują aktualne informacje i zdjęcia. Cud się zaczął i mój stan, upór i walka zaczynają owocować. Dziękuję za Wasze modlitwy! Hubert Jan
Gościmy
|
|