Rozwijamy mowę

Co by tutaj  Wam powiedzieć? Hmmm, a po co mam się produkować?Temat trudny, no bo mogło by być przecież lepiej. Staramy się nie porównywać Chłopaków, ale w te jkwestii różnica jest. Ostatnio wspominaliśmy, że Huba trochę się odblokował z mówieniem i stopniowo pojawiają się coraz to nowe głoski. Pomimo, że raczej niechętnie mówi i gdy nie ma ochoty, to kiwa głową, że nie i już. Męczące choróbsko i związany z tym nawrót do dydusia przeszkadzają skutecznie w szlifowaniu mowy. Jednak czasami zdarza mu się bardziej gadatliwy moment, gdy podstępem zabierze mu się smoka i zaaferuje czymś, to potrafi powydawać z siebie różne dźwięki.

Samogłoski ma opanowane.

Świetnie działa tutaj Kacperek, który w chwilach, gdy rozpiera go energia potrafi inicjować zabawy w krzyczenie, które to natychmiast Huba podchwytuje. Krzyczą, piszczą więc obaj. Po lekkim ukierunkowaniu pisków, w kierunku samogłosek okazało się, że Huba pięknie potrafi wypowiedzieć wszystkie :-)

Z wyrazami już słabiej.

Uwielbia mówić TAKK! Mówi to z fantastyczną emfazą i entuzjazmem. Kapitalnie jest mieć synka, który na większość pytań zadanych na tak lub nie odpowiada TTAKK!
Nie praktycznie nie używa - kiwa głową. Dzisiaj zapomniał się przy jedzeniu i wyrwało mu się NE, oby częściej.
JA - mocno i wyraźnie - świetnie mu wychodzi i zaczyna się z Kacperkiem przekomarzać, gdy ten powie "Ja to zrobię!", Huba odpowiada czasami JA! i zaczyna się, bo Kacper od razu "NiIE JA!", na co Huba "JA!" i tak w kółko. Na pytanie kto coś zrobi chętnie odpowiada JA!.
Często używa BA w kontekście BAM, czasami BA jest na Mamę (och ta nasza Pani BAsia, podkrada nam jak to mówi "swojego synka" (to już drugi!) ;-)).
DAJ (mówione cicho - D trochę ubezdźwięcznia) to wyraz opanowany.
TA (cicho), czasami z przerwą wyjdzie TA-TA.
MA mówił swego czasu, czasami MAM, ostatnio wychodzi mu BA, a nie MA.
DA, lub DADA - mówi dobrze.
PA - cicho, mówi.

Pojawia się mówienie pierwszych liter innych wyrazów, czasami całych wyrazów.

JAJO - to lubi, potrafi wtrynić dwa jajka na miękko - nie dziwota, że opanował artykulację tego wyrazu ;-).
J!, czasami JE! - mów, gdy  jeździ samochodami.
Ć! - ciastolina - tym może się paprać długo...
Ci - na kotka.
T! - tramwaj - ten pojazd zawsze wypatrzy w okolicy, czasami pokazuje na tory, rozkłada ręce w geście "nie ma" i mówi T!.
SA! - osa wraz z pokazywaną historią, gdzie ugryzła i SIO! poszła sobie SA!
Ś - ślimak (ulubione obok kotka zwierzę), czasami gdy leci woda.
Czasami mówi P, K lub Ź.
Najnowsze:
LA! i LALA - fajnie wystawia przy tym języczek.

Gaworzenie

Bardzo rzadko. Musi mieć dzień "gadany" ale zdarzało się, że sobie coś mówił "po swojemu" śmiesznie modulując głos. Trochę, jakby sam ze sobą dyskutował :-).

Wyrazy dźwiękonaśladowcze

Słabo. Głównie repertuar gardłowych dźwięków potworów z zabaw z Tatą (AAAA, Argh, Grrrr) i warczenie/ryk groźnych zwierząt np. lwa.
Odgłosy samochodów, pojazdów - gardłowe - często w zabawie.
BU - potrafi powiedzieć, gdy coś jedzie (rzadko) lub wiruje pralka.
Nie możemy go nakłonić do mówienia wyrazów dźwikonaśladowczych zwierząt. Jeszcze za wcześnie.

Rozumienie mowy

Czyli odwrotka. Tutaj zdecydowanie lepiej. Huba potrafi wychwycić słowa klucze z rozmowy dorosłych bawiąc się z boku, będąc pochłonięty czynnością i pozornie nie słuchając. Przykład:
Huba pokładał się zmęczony, praktycznie nieżywy w saloniku, Rodzice rozmawiali między sobą cicho, Kacperek jeszcze jadł kolację. Padła uwaga, że wkrótce trzeba będzie włączyć bajeczki (cicho i w dłuższej, złożonej wypowiedzi) i w tym momencie odpływający Huba powstał na baczność, senność zniknęła i pomaszerował do bawialni czekając, aż włączymy te bajeczki. Parsknęłiśmy śmiechem i... uruchomiliśmy n-boksa :-). Kacperek w tym momencie zakończył kolację i magicznie znalazł się również w bawialni ;-). Dzieci, to takie małe radarki :-), zawsze wychwycą to, co nie jest przeznaczone dla nich.